Parafia

fara ZAPRASZAMY w pierwsze piątki miesiąca na spotkania w Parafii pw. św. Wojciecha w Przasnyszu, ul. Św. Wojciecha 1b. Zaczynamy Adoracją Najświętszego Sakramentu o godz. 17.00, następnie Msza św o godz. 18.00, a potem spotkanie w sali na plebani.
Opiekunem duchowym Ogniska jest ks. prał.dr Andrzej Maciejewski.
Parafia św. Wojciecha >>>
Diecezja płocka >>>

W marcu rozpoczęliśmy rozważania na temat BAGAŻU 5 – Rezygnuję z negatywnych przekonań!  „Pamiętaj, że Twoje negatywne przekonania ograniczają Ciebie w każdym aspekcie życia. Przekonania kreują Twoją rzeczywistość. Zadbaj o to, by były dobre!” Z uwagi na nowe osoby temat nie został wyczerpany w kwietniu powrócimy do niego, a w nawiązaniu do niego wklejam artykuł ks. Józefa Pierzchalskiego.

Jakbym przegrała życie

Szczęść Boże. Lubię bardzo czytać zapiski Księdza. Bardzo dotknął mnie ten z 14 czerwca, o rozdarciu wewnętrznym, jest odzwierciedleniem stanu mojego ducha, nie radzę sobie z tym, aby pokochać samą siebie i traktuję siebie tak, jakbym chciała ukarać się za wszystkie błędy, jakie popełniłam. Tęsknię za pokojem serca, ale czuję się osaczona, nie umiem wyjść poza krąg złości i gniewu wywołane świadomością swej bezradności, nieudaczności. Jak pokonać ten stan rozdarcia? bo jak narazie nie umiem związać końca z końcem. Mam wrażenie, jakbym przegrała życie, bo rozczarowałam Pana Boga, a moje wnętrze jest jak ogród, który został podeptany. Próbuję wskrzesić w sobie wspomnienia dobrych chwil z Jezusem. Tak bardzo chciałabym znów umieć żyć chwilą obecną, ale moje wysiłki jeszcze bardziej mnie wypalają. Proszę Księdza o poradę, co mam robić? Pozdrawiam serdecznie.

 

Pokochanie siebie, obdarzenie siebie samego troską, wsparciem i uwagą, mogłoby te problemy rozwiązać. Konieczne jest rozpoczęcie drogi poznawania oraz akceptowania siebie samych. Pokochanie siebie, umożliwia radzenie sobie z problemami, jakie napotkasz w życiu.
Jeśli nie kochasz siebie, nie możesz ofiarować miłości innym, ponieważ… nie masz jej w sobie. Gdy oceniasz siebie negatywnie, to stajesz się nieufna, skryta, nieśmiała, nadmiernie na sobie skoncentrowana, wszystko bierzesz do siebie, a z tego, co mówią ci inni, wyciągasz mylne wnioski. Bo to, jaki masz do siebie stosunek i co o sobie myślisz, wpływa na sposób, w jaki traktujesz siebie sama i innych ludzi. Jeżeli odbierasz siebie pozytywnie, to potrafisz poradzić sobie z problemami, mobilizować się do działania, wspierać się w trudnych chwilach i wzbudzać w sobie nadzieje. Jeżeli twój wewnętrzny obraz jest negatywny, pojawia się krzywda, żal, poczucie winy albo niechęć do siebie, życia i świata. Kobiety z powodu niskiej samooceny częściej popadają w stany depresyjne, mówią o swoich porażkach, obwiniają się o wszystko.
Miłość do siebie jest trudna właśnie dlatego, że trzeba pokochać w sobie istotę niedoskonałą, pełną lęków i wad. Przecież każdy z nas doświadcza własnych słabości! Co więcej, każdy w jakimś stopniu krzywdzi samego siebie i czasami sam nie rozumie tego, co się w nim i z nim dzieje. Ma do siebie pretensje i żal o zło, które sobie wyrządził, albo że pozwolił, aby inni go krzywdzili. Ale dopóki nie dogada się sam ze sobą, nie będzie umiał otworzyć się na innych: dać im miłości ani wziąć jej w zamian.
Miłość do samego siebie to szacunek do własnej osoby i pragnienie szeroko pojętego dobra. To samoakceptacja, wiara we własne siły i zdolność radowania się swoim życiem – czyli podstawowe potrzeby każdego człowieka. Dojrzale pokochać siebie to nie to samo, co zaakceptować siebie takim, jakim się jest. Ani nabranie lepszego mniemania o sobie samym.
Jeśli wiesz, że coś ci się w sobie nie podoba, to spróbuj to zmienić. W jaki sposób? Musisz być wobec siebie szczera. Umieć zdobyć się na odwagę i odnaleźć w sobie nie tylko zalety, ale też wady. Gdy poznasz swoje mocne strony, poczujesz się bardziej pewna siebie, silna i radosna, a to z kolei umocni cię w trudnych chwilach, pomoże je przetrwać i zmobilizuje do działania. Ze słabości także możesz uczynić atut. Porażka może zmotywować cię do zmiany dotychczasowego życia. Warto wiec zrobić taki rachunek sumienia, bo… prawda nas wyzwala! Pod warunkiem że przyjmiesz ją z pogodą ducha. Bo prawda bez miłości może zabić. Ktoś, kto pozna prawdę o sobie, ale jej nie zaakceptuje, może łatwo wpaść w stan rozgoryczenia, zniechęcenia, a nawet rozpaczy. A jeśli jest tak bardzo wpatrzony w siebie, że nie chce zauważyć swoich wad, to pobłaża sobie i żyje w błędnym poczuciu samozadowolenia.
Dojrzale kochać siebie to coś trudniejszego, niż być egoistą albo wrogiem własnej osoby. Egoista nie stawia sobie żadnych wymagań, bo i tak jest przekonany, że jest doskonały. Z kolei ten, kto siebie nienawidzi, sądzi, że jest zbyt słaby, żeby coś w życiu osiągnąć. Dlatego człowiek, który chce naprawdę pokochać siebie, powinien bezustannie nad sobą pracować. W jaki sposób? Chwalić siebie. Mieć zaufanie do własnych możliwości. Sprawiać sobie przyjemności – bez poczucia winy. Wybaczać błędy i niepowodzenia. Karmić się dobrymi myślami i dobrym jedzeniem. Dopuszczać do siebie innych, zamiast godzić się na samotność. Patrzeć z sympatią na swoje odbicie w lustrze. Kochać i dbać o swoje ciało. Otaczać się pięknem. Po prostu być dla siebie dobrym.

Dlaczego tak się dzieje, że nie możesz sobie poradzić ze sobą, czując się nieudacznikiem, osobą bezradną w wielu sytuacjach? Może to być sprawa wychowania. Od dzieciństwa wpajano ci, że dobry człowiek nie myśli o sobie, tylko troszczy się o innych. Ale bywa przecież i tak, że dla ciebie wszyscy są ważni, a o ciebie nikt się nigdy nie martwi. A mądry egoista zna swoje potrzeby i wie, jak je zaspokoić. Jeżeli chcesz żyć lepiej, nie staraj się na siłę pomagać całemu światu.
Postawy wobec samego siebie uczymy się od innych, zwłaszcza od rodziców i osób z najbliższego otoczenia. Dzieci przyglądają się dorosłym – co i jak o sobie mówią. W ten sposób budują wzorzec, który rzutuje na ich życie, a później na życie ich dzieci. Jeżeli matka czuje się szczęśliwa, nauczy córkę zdrowego egoizmu. Ale jeśli nie kocha samej siebie, nie będzie potrafiła przekazać jej tej sztukiProblemem może być brak akceptacji. Kiedy dziecko zaczyna komunikować się ze światem, dość szybko dowiaduje się – choć często tylko na nieświadomym poziomie – czy jest akceptowane przez rodziców, czy się im podoba, wreszcie, czy spełnia ich oczekiwania. Jeżeli jest ciągle niedoceniane i krytykowane, to szybko nabiera przekonania, ze niewiele potrafi, jest niewiele warte i nie zasługuje na miłość. W takim myśleniu utwierdza je też brak akceptacji ze strony otoczenia: rówieśników, nauczycieli, przyjaciół oraz bliskich.

Kolejna przyczyną problemów, które przeżywasz, mogło być lub nadal jest porównywanie siebie z innymi. Jeżeli zamiast myśleć samodzielnie, opierasz się na sądach innych, to uzależniasz się od nich i oddajesz własną wartość przypadkowi. Powinnaś raczej uczyć się od innych. I budować dobrą samoocenę w oparciu o miłość swoich bliskich.

Może być i tak, że otoczenie wywiera na ciebie presję. Uzależniasz się od cudzych ocen i wyników, jakie powinnaś – w twoim mniemaniu – osiągać. Chcesz być indywidualna, oryginalna. Kolekcjonujesz sukcesy, żeby móc wzbogacić CV. Ważniejsze staje się to, co myślą o tobie inni, od tego, co ty sama myślisz. Dlatego wszelkie niepowodzenia i porażki są dla ciebie dramatem osobistym i podkopują twoją samoocenę.

Reklamy i kolorowe pisma codziennie bombardują cię wizerunkami młodych, pięknych, szczęśliwych kobiet, które wydają się nie mieć żadnych zmartwień i problemów. Z tego powodu niełatwo jest ci uznać za naturalne drobne kłopoty w domu czy w pracy.

Problemem może być Twoja przeszłość. Być może nie potrafisz pokochać siebie, ponieważ uważasz, że nie zasługujesz na miłość i szczęście. Hodujesz w sobie poczucie winy, żalu. Nie potrafisz wybaczyć ani sobie, ani innym.

Przyczyną minorowego postrzegania siebie samej mogą być życiowe porażki. Jeśli nie osiągasz ważnego dla Ciebie celu, kiedy zachowasz się niekompetentnie, złamiesz zasady własnego kodeksu moralnego, zaczynasz o sobie myśleć źle. Jeżeli zostaniesz skrytykowana, czujesz, że nie jesteś lubiana, akceptowana, kochana, zaczynasz automatycznie szukać w sobie różnych deficytów i ułomności.

Na początku spróbuj uwolnić się od lęku – przed życiem i ludźmi. Odreaguj przykre zdarzenia z przeszłości – pozwól sobie na płacz, rozpacz, mów o tym, co cię boli, nie uciekaj od tego. Pozbądź się poczucia krzywdy lub winy. Wybacz sobie lub innym. Zmień stare nawyki myślowe, zacznij kontrolować to, co myślisz i mówisz na własny temat. Zamiast słów: „powinnam”, „muszę” powiedz: „mogę”, „chcę”, „postanawiam”. Ten zabieg pozwoli ci spojrzeć na życie z całkiem innej perspektywy. Nie zadręczaj się strasznymi scenariuszami, nie oczekuj najgorszego. Jeżeli zacznie cię nawiedzać złe przeczucia, to skieruj myśl na coś miłego coś za czym przepadasz. Podobnie postępuj, kiedy zaczniesz źle myśleć na swój temat. Doceń swoje działanie. Uwolnij się od potrzeby porównywania z innymi.

Daj sobie prawo do błędów, które popełniłaś. Dobrzy ludzie noszą w sobie różne doświadczenie błędów i win. Nie jest Ci potrzebne karanie siebie samej, lecz przebaczenie. Kiedy sobie przebaczysz, powróci pokój serca. Źródłem Twojego niepokoju jest brak pogodzenia się ze sobą. Niepowodzenie się rodzi złość i gniew. Nosisz w sobie przekonanie, że Tobie powinno wiele rzeczy się udać, wyjść, zakończyć sukcesem.

Twoje rozdarcie jest spowodowane również myśleniem, które nie sprawdza się w życiu. Podnosisz poziom wymagań w stosunku do własnego życia, a następnie nie jesteś w stanie ich spełnić. Patrz na to, co jest dla Ciebie możliwe, z Bożą pomocą. Bóg nie stawia przed człowiekiem nierealnych wymagań, które wprowadzają go we frustrację, udrękę i rozpacz. Nie przegrałaś życia, skoro potrafisz stawiać pytania i szukasz odpowiedzi, skoro dokonujesz refleksji nad własną przeszłością.

Nie można Twojej przeszłości uporządkować jedną czy drugą propozycją, którą sformułowałbym w tym liście, a którą byś podjęła. Proponuję wejście w program Ćwiczeń ignacjańskich. Zachęcam do udziału w Rekolekcjach ignacjańskich u Ojców Jezuitów Częstochowie, przy ul Kingi. Przed Tobą cztery tygodnie Ćwiczeń. To jest najlepszy kierunek, jaki znam, duchowej odnowy w Kościele.

 

Ks. Józef Pierzchalski SAC

 

Artykuł pochodzi ze strony: http://pierzchalski.ecclesia.org.pl

Możliwość komentowania jest wyłączona.