Parafia

fara ZAPRASZAMY w pierwsze piątki miesiąca na spotkania w Parafii pw. św. Wojciecha w Przasnyszu, ul. Św. Wojciecha 1b. Zaczynamy Adoracją Najświętszego Sakramentu o godz. 17.00, następnie Msza św o godz. 18.00, a potem spotkanie w sali na plebani.
Opiekunem duchowym Ogniska jest ks. prał.dr Andrzej Maciejewski.
Parafia św. Wojciecha >>>
Diecezja płocka >>>

Miesięczne archiwum: Styczeń 2017

28 stycznia na zaproszenie organizatorów – członków WMM Sychar Płocku gościliśmy na „ostatkowej imprezie sycharowskiej” wspólnie z członkami WMM we Włocławku. Był to wspaniały czas pełen radości, zabawy i wspólnych rozmów. Nie zabrakło ciekawych zabaw i wspólnych „śpiewów” przy akompaniamencie gitary. Spotkanie możliwe było również dzięki zaangażowaniu opiekuna duchowego płockiego ogniska ks. Andrzeja Janickiego, gdyż skorzystaliśmy z Sali Kominkowej w parafii św. Benedykta na Płockim – Radziwiu.

Dziękujemy 🙂

IMG_8108

Szatan ma swoje sposoby, żeby rozbić w nas zaufanie do Boga, do siebie samych i innych ludzi. Jakie?

Ale jak przejrzeć kłamstwa tak potężnego przeciwnika? Dzięki Słowu, które Pan daje nam w Piśmie Świętym i liturgii. Ono oczyszcza nas, rozjaśnia mrok i prowadzi, demaskując kłamstwa wroga.

1. Kłamstwo z Księgi Rodzaju. Chodzi o wzbudzenie w nas poczucia osaczenia i rozbicie naszej ufności. Szatan sugeruje, że prawie wszystkiego nam nie wolno, że gdzie nie spojrzeć, czyha na nas niebezpieczeństwo, a Bóg jest daleki i gniewny, czegoś nam nie chce dać, czegoś nam odmawia. Więc liczyć możemy tylko na siebie. No i oczywiście na podpowiedzi Szatana.

Podpowiedzieć jest gotów prawie wszystko, wszelkie możliwe rozwiązania, terapie. Tylko nie to jedno: zwrócenie się wprost do Boga. Będzie przypominał, że to on jest naszym przyjacielem: zaufaj mi i nikomu więcej. Sukcesem wroga na tym etapie jest zafundowanie nam złudzenia, że przecież tyle robimy, by było dobrze. Tylko nie to, co trzeba.

2. Kłamstwo z prologu Księgi Hioba, ukryte w symbolicznej scenie „licytacji” Szatana z Bogiem. „Czy za darmo Hiob czci Boga?” – podstępne pytanie, które ma zachwiać naszym zaufaniem do siebie. Najpierw zniszczona, a przynajmniej mocno nadszarpnięta została nasza dobra wiara w Boga i w innych. Teraz kolej na nas samych. Mamy przestać ufać sobie, bo za każdym dobrem, którego pragniemy, które staramy się czynić, na pewno czai się egoizm. Jesteśmy słabi, łatwiej nam czynić zło, którego nie chcemy, niż dobro przez nas chciane.

Wiemy to. Ale diabeł karze nam zwątpić o jakimkolwiek dobru w nas: wszystko w tobie jest kłamstwem, grą, podstępem, udawaniem, manipulacją. Rozgryzaj siebie w nieskończoność, śledź swoje motywacje, nicuj swoje myślenie. Wszystko w tobie jest złudą. Co przeciwnik osiąga w ten sposób? To, że przestajemy robić cokolwiek. Bo skoro tak się rzeczy mają, to po co się starać, wysilać? Wokół nas i w nas pustynia.

3. Kłamstwo z pustyni, na której Szatan kusił Jezusa. Szczególnie wyszukane, perfidne kłamstwo rzekomego znawcy naszej psychiki i potrzeb, specjalisty od duchowości: Wiem, czego ci trzeba, czego pragniesz. Mogę ci to dać. Zacytuje nawet Biblię – tyle, że niedokładne. Coś zmieni, coś przekręci. Bo przecież wie lepiej. To kłamstwo wymierzone w moją tożsamość dziecka Bożego, które wszystko otrzymuje od Ojca. Zamiast być dzieckiem zdanym na Ojca, mam stać się handlowcem, który wybierze najrozsądniejszą ofertę, jego ofertę. Dojrzej, zachowuj się jak dorosły. Wybierz mądry kompromis z silniejszym. Oddaj mu pokłon, uznaj władzę – jakoś się dogadacie.

4. Jak oskarża diabeł? Dniem i nocą. Jego oskarżenie staje się hegemonem świadomości. Żyję w nieustannym poczuciu winy. W dwunastym rozdziale Apokalipsy dowiadujemy się, że od momentu wcielenia Chrystusa diabeł prowadzi przeciwko nam zażartą kampanię, bo wie, że ma mało czasu. Wie, że już tak naprawdę przegrał.

Ale on lekceważy to, czego dokonuje dla nas Bóg. Nakłania nas, byśmy my także zlekceważyli to, co Bóg czyni w naszej historii – Jego przebaczenie, Jego miłosierdzie. Masz czuć się winny. Masz żyć w niekończącym się poczuciu winy.

Rzadko odwołuje się do konkretnych grzechów. Bo konkretny zły czyn, jeśli został spalony w Miłosiernym Ogniu Pokuty i Pojednania, nie jest już argumentem przeciwko nam.

Diabeł będzie więc posługiwał się mętną wodą pomówienia, plotki, obmowy, kłamstwa. Będzie oplatał mnie w lepką, a jednocześnie nieuchwytną sieć. Jeśli przypomina to, co zrobiłem, to po to, by powiedzieć mi, kim jestem – kłamcą, oszustem, złodziejem (wstaw co chcesz). Bo skoro już wcześniej podważył moją tożsamość dziecka Bożego, to teraz próbuje nadać mi swoją tożsamość – upadłego na zawsze, definitywnie przegranego.

Tak oskarża diabeł. Nie przebiera w środkach. Nie przekonasz go, że „tak po prostu nie wolno”, że „tak się nie robi z człowiekiem”. Robi, co mu się podoba.

Jak możemy się bronić? Sami nie jesteśmy w stanie. Ale jest Ktoś Mocniejszy, kto nas broni, do Kogo należymy. W wieczerniku, kiedy Jezus wie, że zbliża się decydująca rozgrywka ze Złym, który za chwilę pokaże, na co go stać, mówi: „Nadchodzi władca tego świata. Nie ma on jednak nic swojego we Mnie”.

Warto o tym pamiętać we wszystkich ciemnych godzinach naszego grzechu i zagubienia. Zły nie ma w nas nic swojego. Atakuje na różne sposoby. Zastrasza i łudzi swoją rzekomą władzą nam nami, ale tak naprawdę nic do niego nie należy. My wiemy, że Ojciec dał nam wszystko w ręce, że od Boga wyszliśmy i do Boga idziemy. On jest prawdą o nas. Wiedząc to, przejdziemy przez noc oskarżeń i kłamstw. Jak Przewodnik naszego zbawienia – Jezus, który w każdej chwili chce odnawiać w nas tę pewność przez sakramenty i Słowo, mówiąc: Jestem z Tobą, przy Tobie, w Tobie. Jestem Twój. A Ty jesteś mój. I nikt nie może wyrwać Cię z moich przebitych rąk!

http://pl.aleteia.org/2016/09/26/cztery-wielkie-klamstwa-diabla/2/

web-szarfa-ukrycie-kobieta-tajemnica-unsplash-cc0

Ludzie będą debatować nad tym do końca świata, ale fakty są takie: bogobojne przyjmowanie Ciała Chrystusa wykracza daleko poza takie kwestie, jak pozycja klęcząca czy stojącą, czy też na język czy na rękę.  Widziałem ludzi przyjmujących komunię w każdy możliwy sposób i jedni robili to bogobojnie, a inni bez szacunku. Najważniejsze jest nasze podejście. Ważne jest to czego uczy katecheza. Miejscowy zwyczaj też ma znaczenie.

Ale pod żadnym pozorem nie należy wyciągać ręki, jeśli nie chcemy przyjąć komunii na rękę.  Takie coś zdarzyło mi się niedawno. Facet w kolejce do komunii prawie przewrócił się, próbując się schylić i przyjąć na język hostię, którą kładłem na jego dłoń. Musiałem go powstrzymać. „Co chce pan zrobić?” spytałem. Uśmiechał się zbaraniały i wyciągał rękę. „Przepraszam” wyszeptał.

Jeśli przyjmujemy na rękę, to bez rękawiczek.

Jeśli przyjmujemy na język, to bez gryzienia. Proszę.

Żadnego ssania miętówek czy pastylek podczas mszy. Rozdawałem ludziom komunię i nie dało się nie zauważyć na językach kolorowych plam pozostawionych przez dropsy na kaszel.

Pamiętajmy: komunii nie jemy, tylko ją przyjmujemy. Nie sięgajmy po hostię i nie porywajmy jej. (Tych, co tak robią znajomy kapłan nazywa „porywaczami ciał”*).

I dalej:

Stojąc w kolejce do komunii, zastanówmy się, co robimy i dlaczego, i kogo mamy za chwilę przyjąć.

Dopuśćmy do siebie uczucie bojaźni i uniesienia. Spójrzmy prawdzie w oczy: to budzi lęk i podziw.

Ciało Chrystusa spożywamy od razu, a nie bierzemy i odchodzimy. Już nie pamiętam, ile osób musiałem zatrzymać, ponieważ odchodziły z hostią przed jej spożyciem.

Pozwólmy, by Eucharystia nas zmieniła i byśmy wzrastali w łasce. Znana pieśń mówi „stajemy się tym, co otrzymujemy”. Pomyślmy o tym. (To też budzi lęk i podziw).

I nie zapominajmy: ludzie oddawali swoje życie, byśmy mogli to robić. Inni na całym świecie giną za to, że to robią. Jeszcze więcej ludzi chciałoby móc to robić, a z wielu powodów nie może. To jest nie do przecenienia: to co otrzymujemy jest cudem i darem.

Nigdy, przenigdy nie powinniśmy przyjmować komunii od niechcenia. Eucharystia znaczy w końcu „dziękczynienie”. Więc dziękujmy i chwalmy Tego, który sprawił, że możemy otrzymywać ten uczący pokory dar łaski.

I wreszcie: bez względu na to, jak przyjmujemy komunię, przyjmujmy to co otrzymujemy ze zdumieniem, miłością i radością. W momencie, gdy przyjmujemy komunię, witamy Chrystusa w naszym świecie, tak jak zrobili to Maryja, pasterze i mędrcy. Te same uczucia, które ogrzały stajenkę w Betlejem przed wiekami, powinny rozświetlać nasze serca za każdym razem, gdy witamy Chrystusa tu i teraz.

Każda msza jest Kalwarią. Ale każde przyjęcie Eucharystii jest, w pewnym sensie, Betlejem: „domem chleba”, miejscem, w którym Bóg wkracza w nasze życie, naszą historię, nasze serca, nasze ciała.  Powinniśmy pielęgnować w sobie tę myśl, zawsze gdy idziemy do komunii. Tak jak po raz pierwszy Bóg przyszedł na świat i zamieszkał wśród nas jako dziecko, tak teraz przychodzi do nas w kruchym i skromnym kawałku chleba.

Oto Baranek Boży!

http://pl.aleteia.org/2017/01/22/10-rzeczy-o-ktorych-nalezy-pamietac-przyjmujac-komunie/

web-komunia-c59bwic499ta-rc499ka-kobieta-cpp-polaris-east-news

Zapraszam do wysłuchania komentarza do wczorajszej Ewangelii o. Szustaka

https://www.youtube.com/watch?v=YWSPXjhGImE

  W najnowszym numerze Gościa Niedzielnego Płockiego artykuł na temat naszej Wspólnoty

Gość Niedzielny świadectwo Dominika

Kto tworzy GROM [Grupy Różańcowych Orędowników Małżonek]?
Mężowie, którzy chcą przyłączyć się do codziennej modlitwy za swoją żonę
i wszystkie żony w swojej grupie.

Bronią będzie modlitwa o sprawdzonej sile rażenia – Różaniec Święty. Każdego dnia za Twoją żonę będziesz modlił się Ty oraz 19 innych mężów. Każdy z nas odmawia 1 dziesiątkę różańca, czyli KAŻDEGO DNIA w intencji Twojej żony będzie odmawiany CAŁY różaniec.

Możesz modlić się w dowolnym dla siebie miejscu i o dowolnej porze dnia. 
Tym sposobem powstają raz po raz nowe grupy, które ramię w ramię obejmują nasze Małżonki codzienną modlitwą.

Jesteś zainteresowany akcją, chcesz poznać szczegóły? 
Wejdź na grom.przymierzewojownikow.pl

GROM - plakat1

        Już w tym miesiącu startujemy w naszej parafii

               z Nabożeństwem do św. Rodziny.

Wspólnota Sychar będzie prowadzić te nabożeństwo na zmianę ze Wspólnotą Domowego Kościoła. Zaczynamy Adoracją w ciszy od godz. 17.00 , następnie różaniec w intencji rodzin i Nabożeństwo do św. Rodziny.

     W kruchcie kościoła znajduje się skrzynka na intencję, które będą odczytywane w trakcie nabożeństwa. 

Zapraszamy

każdy III piątek miesiąca

Parafia św. Wojciecha

Nabożeństwo do św. Rodziny

Zapraszamy na kolejne spotkanie WTM Sychar Przasnysz 3 lutego 2017 r.

17.00 Adoracja Najświętszego Sakramentu w ciszy

18.00 Msza św. w intencji małżeństw naszego ogniska

Po Mszy św. spotkanie w salce na plebani.

Zapraszamy:-)

6 stycznia podczas Mszy św. o godz.7.30, 9.00, 10.30, 12.00, 16.00 i 18.00 na zakończenie Tygodnia Modlitw za małżeństwa mogliśmy usłyszeć świadectwo Dominika, lidera ogniska WMM w Gołdapi na temat jego trwania w wierności przysiędze małżeńskiej, Bożego prowadzenia i przemiany podczas kryzysu, który doświadczył.  Oto link do nagrania http://faraprzasnysz.home.pl/autoinstalator/wordpress/?page_id=28

Niedziela Sycharowska 6.01

A w I numerze Naszej Fary w tym roku ksiądz proboszcz i opiekun naszego ogniska zamieścił propozycje krucjaty modlitewnej za małżeństwa i wszelkie informacje na temat naszej wspólnoty i ogniska.

Krucjata za małżeństwo w kryzysie 1

Krucjata za małżeństwo w kryzysie 2

 

Na naszym ostatnim spotkaniu jak przystało na pierwsze spotkanie w roku – rozmawialiśmy o nadziei, bazując na tekście zamieszczonym w Broszurze Sycharowskiej, str.50

NADZIEJA – dlaczego jest tak ważna w naszym życiu?

Św. Paweł zapewnia: „A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany” (Rz 5, 5). Nadzieja chrześcijańska to nic innego jak działalność Ducha Świętego w ludzkim życiu. Zakorzeniona jest w zmartwychwstaniu Pana Jezusa i opiera się na Bożej obietnicy życia wiecznego.

Nadzieja chrześcijańska:

  • jest ufnością w Bogu, nie zna miary i ograniczeń,
  • jest uparta i nie przestaje liczyć na wierność, którą Bóg przyrzekł,
  • jest siłą człowieka, która pochodzi od Boga, • jest zależna od naszego duchowego rozwoju; tym, co utrudnia czy wręcz uniemożliwia życie nadzieją, jest strach i cynizm,
  • zawiera życzenia i oczekiwania dotyczące zmiany przyszłości,
  • pojawia się, gdy odczuwamy dręczący niepokój, gdzie mają miejsce bolesne przeżycia,
  • stoi na straży wierności i broni przed rozpaczą,
  • wie więcej, niż zdolna jest zrozumieć,
  • nigdy nie rezygnuje,
  • w cierpieniach dodaje odwagi,
  • jest zaufaniem, że istnieje możliwość twórczej przemiany,
  • łączy się z wolnością, służy Dobru,
  • może narodzić się w spotkaniu z drugim człowiekiem,
  • potrzebuje wiary, odwagi i cierpliwości,
  • jest w naszym wnętrzu, nie zaś w tym, co nas otacza,
  • w dniach udręki osłabia napięcie lęku i trwogi,
  • jej siła w Słowie Pana i Jego obietnicy, że pozostanie człowiekowi wierny,
  • pomaga żyć człowiekowi, udziela mu chwil szczęścia, lecz nie uwalnia go od życiowych trosk, trudów i nieszczęść,
  • nie jest zwykłym stanem duszy; rodzi się jedynie w stałym i stanowczym sercu,
  • jest ukierunkowaniem serca na przyszłość, nawet jeśli rozum mówi, że już wszystko stracone,
  • zawsze przynagla nas do czynu, niweczy nasz spokój, wytrąca z równowagi,
  • nie pozwala człowiekowi na bezradną bezczynność,
  • pobudza naszą ambicję, jest odpowiedzialna za nasze plany i pragnienia osiągania rzeczy wielkich (hart ducha),
  • z wiarą mówi o ostatecznym urzeczywistnieniu naszych marzeń, lecz nie wie, w jaki sposób Bóg tego dokona (nierzadko będzie się to dokonywać poprzez klęskę),
  • to przekonanie, że życie ludzkie ma głęboki sens, nawet jeśli chwilami trudno go dostrzec,
  • wierzy w zwycięstwo dobra nad złem, w wypełnienie Bożych obietnic,
  • wskazuje człowiekowi kierunek – żyjącego Boga.

Beznadzieja, lęk, rozpacz, zuchwała ufność

Św. Tomasz z  Akwinu wyróżnia dwa rodzaje beznadziei: arogancję i  rozpacz. Człowiek czuje się zdruzgotany, kiedy nie widzi żadnego ratunku, nie odkrywa żadnego śladu oczywistości i  staje nad przepaścią rozpaczy, osaczony przez zwątpienie. Rozpaczy towarzyszy także bierność. Nadzieja przynagla nas do czynu. To nadzieja pobudza naszą ambicję, jest odpowiedzialna za nasze plany i pragnienia osiągania rzeczy wielkich. Duchowość nadziei wskazuje na odnoszenie wszystkich naszych działań do wieczności. Zapobiega to zarówno rozpaczy jak i niewłaściwie rozumianej ufności, która powoduje, że człowiek zamiast się nawrócić, zuchwale wierzy w moc Bożego Miłosierdzia, nadal grzesząc.

Uczeń Jezusa Chrystusa jest człowiekiem nadziei

Jan Paweł II w  przemówieniu do młodzieży na Westerplatte 12 czerwca 1987 r. powiedział: „Dla chrześcijanina sytuacja nigdy nie jest beznadziejna. Chrześcijanin jest człowiekiem nadziei”. Wypowiedział także słowa: „Pamiętajcie, że życie tu na ziemi jest drogą i tylko drogą, niczym więcej; jest drogą do nieba, bo człowiek jest stworzony nie dla ziemi, tylko dla nieba”. Vaclav Havel powiedział: „Nadzieja to nie to samo, co optymizm. To nie jest przekonanie, że coś musi się udać, ale pewność, że coś ma sens, niezależnie od tego czy się uda czy nie”.

Rozmawialiśmy też na temat nadziei pokładanej:

  • w drugim człowieku,
  • samym sobie,
  • we wspólnocie
  • nadziei pokładanej Bogu

A także o beznadziei jako alternatywie nadziei i naszym wyborze.

Nadzieja